Ypres 17.03.2002
Ypres - to niewielka miejscowość w Belgii w okolicach której podczas I Wojny Światowej rozegrały sie trzy wielkie bitwy. Co roku wydobywane jest tu z ziemi około stu ton łusek i materiałów wybuchowych pochodzących z tego okresu. Dla przypomnienia, to tutaj w kwietniu 1915 roku, Niemcy po raz pierwszy użyli przeciw żolnierzom francuskim i kanadyjskim gazu musztardowego, zwanego iperytem.
Miasto to ma równiez duże powiazania z Polską. 6 września 1944 roku Ypres zostało wyzwolone przez Pierwszą Dywizję Pancerną. Dla upamiętnienia tego bohaterskiego czynu wmurowano na rynku starego miasta tablicę ku ich chwale. W okolicach znajdujemy również wiele cmentarzy poległych żolnierzy brytyjskich. Ypres przyciąga swoją historyczną przeszłością nie tylko turystów ale i zwolenników i kolekcjonerów militariów. Dwa razy w roku (17 marca i 15 września 2002) odbywa się tu bowiem giełda. Jest ona niewielka i bardzo kameralna, można na niej jednak znaleźć ciekawostki kolekcjonerskie.
Willy Vanerom specjalizuje się m.in. w bagnetach i mundurach z czasów II Wojny Światowej.

Jako
jeden z niewielu sprzedawców, posiada on dosyć spory wybór mundurów kobiecych i
takie ciekawostki jak brytyjski „battle dress” obszyty insygniami sił
powietrzno-desantowych (750 euro) czy też kompletny mundur Hitler Jugend (780
euro).
Gdzie indziej moją uwagę zwróciła bardzo imponująca kolekcja różnych granatów i hełmów z czasów I i II Wojny Światowej. Jean Poiret, jak sam powiedział, uwielbia spędzać wolne chwile na poszukiwaniach w ziemi pamiątek z okresu wojen.
Nowością na giełdzie była możliwość nabycia ekwipunku Żandarmerii belgijskiej. Przyczyną tej wielkiej wyprzedaży jest połączenie się wyżej wymienionej z policją i stworzenie Police Federal. Jednak zainteresowanych nie było wielu.
Zdarza się, że i odwiedzający giełdę przynoszą ze sobą ciekawostki ze swej własnej kolekcji. Jeden z nich oferował do sprzedaży tzw. cameragun czyli aparat fotograficzny, który połączony był z karabinem na skrzydle samolotu. W momencie uruchomienia broni pokładowej samolotu zostaje zrobione zdjęcie z akcji. Ten pochodził z niemieckiego samolotu Heinkel. Cena - tylko (!) 2000 euro.
Jak na każdej tego typu giełdzie z zakupem broni i akcesorii do niej nie było problemu. Mówię tu oczywiście o broni kolekcjonerskiej, dezaktywowanej, ze specjalnym certyfikatem pochodzącym z Liege, z „Banc D’Epreuve”. Nie brakowało tu również wszelkiego rodzaju broni białej.
Niestety, tutaj również zdażają się tzw. „czarne owce”. Jest to tym bardziej przygnębiające, że są to nasi rodacy. Na poprzedniej giełdzie zjawiła się grupa pseudo kolekcjonerów, którzy starali sie sprzedać własnoręcznie zdeaktywowaną broń i amunicję do niej. Zamiary im się nie powiodły i opuścili giełdę wraz z Policją belgijską. Incydent ten rzuca bardzo niekorzystne światło na innych kolekcjonerow i sprzedawców, którzy chcieliby odwiedzić kolejne giełdy militarne. Goście z innych krajów, a tym bardziej z Polski są tu mile widziani, ale znajomość prawa i przepisów dotyczących sprzedaży militariów a broni w szczególności jest obowiązkowa.
Mimo tego zajścia zapraszam serdecznie wszyskich prawdziwych milośników i kolekcjonerow militariów na kolejne giełdy i zwiedzanie okolic Ypres.
![]()
Niebawem
| Archiwum
| Książki
| Gdzie
kupić | Reklamy
i Ogłoszenia
Zamówienia
| Home
| O
firmie | Stopka