Michał Jaroszyński-Wolfram
W ostatnią sobotę lipca jak co roku rozpoczął się w Gdańsku Jarmark Dominikański. I jak co roku, zaznaczyłem na nim swoją obecność, choć z deszczowej Warszawy wyruszałem pełen obaw i wątpliwości. Pogoda jednak dopisała (aż za bardzo, ponad 30 stopni) i od godziny szóstej rano można było rozpocząć poszukiwania.
Jarmark jest jedyną w Polsce tak dużą imprezą kolekcjonerską (ten aspekt nas interesuje, wyroby rękodzieła artystycznego i tekstylia, choć są dobrze reprezentowane - pominiemy), stąd duża ilość towaru, chomikowanego niekiedy długie miesiące, szczelnie wypełniającego stoiska i kramy właśnie na Jarmarku. Dopisali także wystawcy, wszystkie miejsca przeznaczone do handlu starociami były zajęte.
Ceny
niestety relatywnie wysokie, już dawno pomysłowi antykwariusze przywozili
antyki z Niemiec i Francji, gdzie często można je nabyć taniej niż w Polsce.
Wśród porcelany, obrazów, mebli i innych staroci, dość dużo było stoisk
specjalistycznych, gdzie prezentowano interesujące nas przedmioty - militaria.
Zarówno odznaki i naszywki, jak i elementy umundurowania, hełmy no i oczywiście
słynną z mediów broń i części do niej. Zanim jednak w prasie ogólnopolskiej
pojawią się doniesienia, jak to po raz kolejny Policja śpi, a na targach
staroci handluje się pistoletami i materiałami wybuchowymi, informujemy, że
oferowane części były „nieistotne”, a owa „broń”
pozbawiona cech użytkowych.
Mimo to, zapewne w oczach niektórych funkcjonariuszy nadal będzie stanowiła
zagrożenie. Zawsze przecież można wejść do banku z karabinem Berdana
(jednostrzałowy karabin z drugiej połowy XIX w., ponadto przewiercona lufa i
zaspawany zamek) i krzyknąć „Napad !”. Ranni (ci którzy padając
ze śmiechu na marmurową posadzkę zrobią sobie krzywdę) uwzględnieni w
policyjnych statystykach pokażą prawdziwy obraz polskiej przestępczości.
Rozczulił
mnie lokalny strażnik miejski, który potrząsał przy uchu granatem F1
sprawdzając czy nie ma w nim materiału wybuchowego, później próbował
paluchem wygrzebać ze środka wkładkę, licząc chyba na to, że wraz z nią
wypadną co najmniej dwie laski dynamitu. A wystarczyło tylko popatrzeć .
Szeroki biały pas przez cały korpus i napis „SZKOLNY” mówiły
same za siebie.... No, nie każdy przeszedł specjalistyczne przeszkolenie
pirotechniczne.
Pomińmy jednak fakt istnienia niebezpiecznych terrorystów z zardzewiałymi
karabinami i oddajmy się najważniejszemu aspektowi imprezy - atmosferze
jarmarku.
Nie odnotowałem obecności „rewelacji” kolekcjonerskich, także
znajomi nie mieli oszałamiających sukcesów. Trudno się dziwić, militariów
nie przybywa. Co roku ich liczba się zmniejsza, coraz rzadziej pojawiające się
na „rynku pierwotnym” ciekawe eksponaty trafiają do zbiorów gdzie
są pieczołowicie przechowywane przez długie lata. Stąd też obserwuje się
mniejszą ich liczbę, choć każdy z pewnością znalazł dla siebie jakiś
interesujący drobiazg.
Jak zawsze, polskim giełdom towarzyszy przerażająca ilość lepszych i
gorszych kopii oraz wszelkiej maści podróbek. Jest to nasz poważny problem.
Kilkakrotnie spotkałem się za granicą z opiniami wygłaszanymi w środowiskach
kolekcjonerskich, że do Polski nie ma w ogóle po co jeździć, gdyż są tu
same podróbki. Może doczekamy się kiedyś regulacji prawnych obligujących
producentów i sprzedawców do oznaczania replik i podróbek ?
Godne
uwagi były natomiast produkty jednej z poznańskich firm zajmujących się
wykonywaniem replik. Oferowano mundury, czapki, naszywki, a także broń i
wszelkie oporządzenie. Wszystko to wykonane współcześnie z dobrych gatunkowo
tkanin (broń oczywiście z tworzywa sztucznego). Prawdziwa gratka dla klubów
rekonstrukcyjnych interesujących się II Wojną Światową, szczególnie armią
niemiecką, ale także wojskiem polskim. Można było zaopatrzyć się w pełne
zestawy umundurowania i wyposażenia, między innymi umundurowanie maskujące i
sorty wojsk pancernych, nie brakowało także zielonych mundurów piechoty.
Wyroby wspomnianej firmy są bardzo starannie wykonane, a przede wszystkim szyte
na podstawie oryginalnych wzorów, co sprawia, że pod względem kroju nie różnią
się od oryginałów. Przystępne ceny i szeroki asortyment sprawiają, że
firma ta może się równać z profesjonalnymi, istniejącymi od dawna zakładami
produkującymi tego typu odzież w innych krajach europejskich. Ma natomiast tą
przewagę, że oferuje także repliki przedwojennego umundurowania WP i Policji
Państwowej. Z jej usług korzystają także duże produkcje filmowe.
Pierwszy
dzień targu staroci trwał mniej więcej do godziny 20. Godzinę później
rozpoczął się koncert popularnego zespołu, który przyciągnął tłumy
rozbawionej młodzieży. Było jednak spokojnie i wszyscy dobrze się bawili.
Jarmark Dominikański trwa dwa tygodnie i w tym roku zakończy się 12 sierpnia. Chętni zdążą więc jeszcze na zakupy.
| Niebawem
| Archiwum
| Książki
| Gdzie
kupić | Reklamy
i Ogłoszenia Zamówienia | Home | O firmie | Stopka |